niedziela, 30 września 2012

Sprawiłaś, że uwierzyłam, że tak bardzo Cię potrzebuję...

      Tak trudno jest mi wybaczyć sobie ten jeden błąd, a przecież popełniam ich tak strasznie dużo. Pozornie nieznaczący i uzasadniony, a zmienił wszystko. Wszystko wydaje się inne...
     Nie chcę się nad sobą użalać. Nie chcę zadręczać wszystkich dookoła moimi problemami, ale trzymanie wszystkiego w sobie staje się już nie do wytrzymania. Powoli zaczynam godzić się z myślą, że Ona już nigdy nie będzie moja. Że nigdy nie będzie czuła tego co ja, że nigdy nie odwzajemni mojego uczucia. Nie chcę się z tym godzić! Nie chcę o niej zapomnieć,bo mimo iż to wszystko wniosło do mojego życia tyle cierpienia, to świadomie trzymam się tego kurczowo. Jakbym była jakąś masochistką.Ale z drugiej strony - gdyby to wszystko tak po prostu przestało mieć dla mnie znaczenie? Poświęciłam temu tyle czasu, uwagi. Wszelkie inne aspekty życia zaniedbałam. Jeśli to zniknie, to zostanę po prostu z niczym...
     Cały czas zastanawiam się "co by było gdyby...?", a przecież miałam tego nie robić. Miałam iśc do przodu, zostawić przeszłość. Czemu to do cholery jest takie trudne?

Muzyka.

środa, 19 września 2012

Czasem stoję na skraju urwiska i zastanawiam się czy skoczyć...

     "I'm watching the sun as it dives into the oceans arms,
wishing I can die in someone's arms too..."
      Patrzyła mi prosto w oczy takim szczerym spojrzeniem, a może to ja patrzyłam w jej oczy? To nie miało dla mnie wtedy znaczenia, po prostu rozpływałam się w jej cudnie niebieskich, ogromnych oczach, na które lekko opadały pofalowane kosmyki, ciemnobrązowych włosów. "Ona jest idealna" - pomyślałam. W tamtym momencie chciałam, żeby czas się zatrzymał, żeby nasze spotkanie nigdy nie dobiegło końca. 
     Czemu zawsze jest tak, że lokuję uczucia w niewłaściwej osobie? Nie, chwila... to nie tak. Ona jest bardzo właściwą osobą, to ja jestem beznadziejna! Nie potrzebuję nikogo. Nie potrzebuję znajomych, przyjaciół - tych nawet nie mam, nie potrzebuję rodziny - tą z kolei mam, aczkolwiek ona za to wolałaby nie mieć mnie. Chcę tylko jednej osoby. Chcę tylko jej...
     Nie, to nie jest moja wyobraźnia, to się zdarzyło na prawdę i zapamiętam to jako jedne z najlepszych chwil w moim życiu! Zakochałam się w tej dziewczynie...
Muzyka.

sobota, 15 września 2012

Żyć tak, by niczego nie żałować...

     Nie wiem od czego zacząć (to może od dobrej muzyki [kliknij]?), bo w głowie mam tyle niepoukładanych myśli... Nie potrafię ich pozbierać, nigdy nie potrafiłam. Ale dlaczego? Czyż to nie to właśnie sprawia, że życie wydaje się takie chaotyczne, a bieżące sprawy nagle okazują się zapomnianymi sprawami sprzed jakiegoś czasu, z którymi jeszcze nie zrobiłam porządku? Pewnie tak jest.
     Może na dobry początek powinnam się przedstawić, ale czy ktoś tu mówił o dobrym początku? Myślę, że moje imię czy wiek nie mają tutaj większego znaczenia, a to gdzie mieszkam to już w ogóle nieistotna kwestia. Jeśli kiedyś się komuś przedstawię - nie możesz być pewny czy to moje prawdziwe imię. Nazywam się tak, jak akurat mam ochotę się nazywać. Nie dlatego, że nie chcę, by mnie rozpoznano. Chociaż anonimowość jaką jestem w stanie tu posiąść jest taka nieograniczająca, co mi się podoba.
     Może w takim razie coś o moim charakterze? Tu już prędzej się czegoś dowiecie. Otóż jestem osobą niezależną, a przynajmniej staram się taką być. Nie znoszę ograniczeń, nie lubię się dostosowywać. Pomieszkuję tam, gdzie akurat mnie chcą, bo mieszkanie w jednym miejscu byłoby zbyt nudne. Dziwnie to brzmi "tam, gdzie akurat mnie chcą" - po prostu niektóre cechy mojego charakteru uniemożliwiają mi życie w zgodzie z większością ludzi. Tak jak napisałam wyżej - nie lubię się dostosowywać, więc gdy mi coś nie odpowiada - po prostu zmieniam otoczenie. Jestem nad wyraz spokojnym człowiekiem dopóty dopóki mnie ktoś nie zdenerwuje. A tak na poważnie to gdybym była jakąś latynoską to pewnie nazywałoby się to temperamentem, ale tak to jestem po prostu niezrównoważona emocjonalnie. Uwielbiam czuć się wolna i mieć taką świadomość, że mogę zrobić wszystko. Jak to mówią,
"Wolność to wszystko, a miłość to cała reszta..."
     Na blogu będą fakty z mojego życia, a także, ponieważ jestem straszną idealistką, jakieś moje różne wyobrażenia, ale będziecie w stanie odróżnić co faktycznie miało miejsce, a co jest tylko wytworem mojej wyobraźni. Zresztą pewnie będę wyjaśniać to w trakcie pisania.

           Piosenka na początku zupełnie nie w moim stylu, ale mam do niej taki sentyment. Może słabość to lepsze określenie? Jest to piosenka z końcówki smutnego odcinka mojego ulubionego serialu! No to by było na tyle. Będzie mi miło jeśli komukolwiek będzie chciało się to wszystko przeczytać! Pozdrawiam i do napisania! ;)